Wczorajsze spotkanie pierwszej rundy Pucharu Polski zakończyło się naszym pewnym zwycięstwem nad rezerwami Walki Zabrze aż 7:0. Cieszy jednak nie tylko okazały wynik, ale przede wszystkim to, kto wybiegł na murawę. W składzie Sparty pojawiło się wielu juniorów i wychowanków klubowej akademii. O tym, jak młodzież radzi sobie w seniorskiej piłce, porozmawialiśmy z trenerem pierwszego zespołu, Sławomirem Andrzejaszkiem.
Karol Sarota: Trenerze, 7:0 w pucharze z pewnością cieszy, ale chyba największym wygranym tego spotkania jest nasza klubowa akademia. Na boisku zobaczyliśmy prawdziwy wysyp juniorów i wychowanków Sparty. Jakie to uczucie dla trenera, patrzeć, jak „nasi” chłopacy z taką swobodą wchodzą w seniorską piłkę o stawkę?
Sławomir Andrzejaszek: Zgłosiliśmy się do pucharu z myślą o ogrywaniu zawodników z Akademii i jak słusznie zauważyłeś, w pierwszym meczu pucharowym była bardzo duża liczba zawodników grupy A1, aczkolwiek to nie byli jeszcze wszyscy, których chciałem zobaczyć. Uczucie? Fantastyczne, ponieważ chcemy, aby w niedalekiej przyszłości to właśnie ci zawodnicy stanowili o sile pierwszego zespołu.
KS: Nie da się ukryć, że kilku chłopaków zagrało dzisiaj bez żadnych kompleksów. Czy na podstawie tego meczu może trener wskazać konkretne nazwiska zawodników, którzy już teraz najmocniej pukają do drzwi wyjściowej jedenastki w meczach ligowych? Kto jest najbliżej pierwszego składu?
SA: Nie chciałbym wymieniać nazwisk, bo to nie zawsze służy tak młodym zawodnikom, ale mogę powiedzieć, że momentami przecierałem oczy i wpadałem w zachwyt, widząc, jak dobrze operują piłką. A trzeba nadmienić, że w takim składzie grali po raz pierwszy.
KS: Dla kontrastu – puchar to też idealne pole doświadczalne. Którzy z młodych graczy pokazali dzisiaj potencjał, ale potrzebują jeszcze trochę okrzepnąć na seniorskim szczeblu, zanim rzucimy ich na głęboką wodę w lidze? Dla kogo to była bardziej lekcja niż udowodnienie gotowości „na już”?
SA: I tutaj mogę wymienić nazwiska: Krzysztof Gil i Nikodem Piekarski. Ci chłopcy zagrali po raz pierwszy w meczu seniorskim i nie było u nich widać żadnych kompleksów. Mało tego, Gil zdobył nawet bramkę. Każdy mecz jest dla tych młodych chłopaków lekcją i tylko od nich zależy, jak zostaną ocenieni po końcowym gwizdku.
