Dwanaście meczów bez porażki, czwarte miejsce na zakończenie rozgrywek i wiele powodów do optymizmu przed nowym sezonem. O tym, co zadecydowało o udanej wiośnie, jak wygląda sytuacja kadrowa oraz czego kibice mogą spodziewać się w najbliższych miesiącach opowiedział trener Sławomir Andrzejaszek.
Karol Sarota: Za nami sezon pełen wzlotów i upadków. Przez długi czas nie mogliśmy ustabilizować formy, ale wiosną drużyna zanotowała serię 12 meczów bez porażki. Co było najważniejszym czynnikiem, który pozwolił zespołowi wejść na tak wysoki poziom?
Sławomir Andrzejaszek: Nie do końca zgodzę się z tym, że był to sezon pełen wzlotów i upadków. Jeśli spojrzymy na obie rundy, każdą zakończyliśmy na czwartym miejscu, tuż za zespołami walczącymi o awans. Kluczowa była sama seria dwunastu meczów bez porażki. Z każdym kolejnym spotkaniem rosła wiara zespołu i chęć podtrzymania passy. Za to należą się chłopakom ogromne brawa.
K.S.: Gdybyś miał podsumować cały sezon jednym zdaniem, to jakie by ono było?
S.A.: „Pracuj w ciszy, niech wyniki zrobią hałas”.
K.S.: W tym sezonie z powodu kontuzji straciliśmy kilku kluczowych zawodników, ale ich zmiennicy dobrze wykorzystali swoją szansę. Czy masz swojego „cichego bohatera” tego sezonu?
S.A.: Bohaterem jest cały zespół. Każdy zawodnik dołożył swoją cegiełkę do tego, żeby drużyna funkcjonowała jak najlepiej. Cieszy mnie również rozwój młodzieży, która na co dzień może uczyć się od bardziej doświadczonych zawodników, takich jak Damian Furczyk czy Bartłomiej Gwiaździński. To dla nich bardzo wartościowi liderzy i wzorce.
K.S.: Początek rundy wiosennej nie był łatwy dla naszych bramkarzy. Czy ten problem jest już za nami, czy latem będziecie szukać wzmocnień?
S.A.: Za stracone bramki odpowiada cały zespół, nie tylko bramkarze. Owszem, na początku rundy zdarzały się indywidualne błędy, ale nie nazwałbym tego kryzysem. Jeśli chodzi o transfery, każdy zawodnik, który zwiększy rywalizację w drużynie, będzie dla nas wartością.
K.S.: Jedynym zimowym transferem był Bartłomiej Gwiaździński. Jak oceniasz jego pierwsze miesiące w Sparcie?
S.A.: To był transfer, który nazwałbym „bombą”, podobnie jak wcześniej przyjście Damiana Furczyka. Bartek wniósł ogromną jakość piłkarską, ale równie ważne są jego cechy przywódcze. Na boisku jest liderem, a w szatni cieszy się dużym autorytetem, szczególnie wśród młodszych zawodników.
K.S.: Okno transferowe dopiero się rozpędza. Możemy spodziewać się większych zmian w kadrze?
S.A.: Raczej nie. Uważam, że mamy mocny zespół i nie planujemy rewolucji. Jeśli dojdzie do transferów, będą to raczej kosmetyczne zmiany. Oczywiście, jeśli pojawi się okazja na kolejny wartościowy transfer, będziemy ją analizować. Kilku zawodników natomiast opuści drużynę z różnych powodów.
K.S.: A na których pozycjach najbardziej potrzebujecie wzmocnień?
S.A.: Dzisiaj nie jest łatwo pozyskać odpowiednich zawodników, zwłaszcza przy realiach finansowych, w jakich funkcjonujemy. Szukamy przede wszystkim środkowego obrońcy. Dodatkowo przydałby się skrzydłowy, który zwiększyłby rywalizację w zespole.
K.S.: Sparta od lat stawia na Akademię. Czy w nowym sezonie możemy spodziewać się kolejnego wychowanka w pierwszej drużynie?
S.A.: Drzwi do pierwszego zespołu są otwarte dla każdego. Sam debiutowałem jako szesnastolatek, dlatego doskonale wiem, jak ważna jest szansa dla młodego zawodnika. W Akademii jest dwóch piłkarzy, którym bardzo uważnie się przyglądam. Jeden z nich jest nawet z rocznika 2010.
K.S.: Jak wygląda sytuacja zdrowotna Mateusza Grabskiego i Szymona Bartosika?
S.A.: Mateusz od pewnego czasu trenuje już z zespołem na pełnych obrotach. Zakładamy, że od 13 lipca będzie w pełni gotowy do gry. W przypadku Szymona sytuacja jest trudniejsza. Nadal przechodzi rehabilitację, a jego powrót planowany jest na styczeń 2027 roku.
K.S.: Który moment sezonu był dla Ciebie najtrudniejszy, a który dał największą satysfakcję?
S.A.: Najtrudniejszy był początek rundy wiosennej. Po czterech meczach mieliśmy tylko trzy punkty i zacząłem zastanawiać się, czy nie popełniłem błędów w okresie przygotowawczym. Mimo to konsekwentnie trzymałem się swojego planu. Przełomem był mecz w Strzybnicy. Właśnie tam zobaczyłem zespół, który był gotowy walczyć jeden za drugiego.
K.S.: Czy po tym sezonie zmieniło się Twoje spojrzenie na prowadzenie drużyny?
S.A.: Jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, jak ważna jest rozmowa z zawodnikiem. Indywidualny kontakt pozwala dostrzec rzeczy, których nie widać na treningach. Często problemy wpływające na formę piłkarza nie mają nic wspólnego z piłką nożną, dlatego warto rozmawiać z każdym.
K.S.: Który mecz był według Ciebie najlepszym występem Sparty w tym sezonie?
S.A.: Zdecydowanie druga połowa meczu ze Strzybnicą. Przegrywaliśmy już 0:3, a ostatecznie zremisowaliśmy 3:3. Właśnie wtedy drużyna uwierzyła, że nie ma rzeczy niemożliwych. To był początek naszej serii dwunastu meczów bez porażki.
K.S.: Wiosną zespół sprawiał wrażenie znacznie dojrzalszego mentalnie. Skąd ta zmiana?
S.A.: To efekt zdobywanego doświadczenia i wielu rozmów. Zarówno tych prowadzonych przez sztab, jak i między samymi zawodnikami. Dużą rolę odegrali Damian Furczyk i Bartłomiej Gwiaździński, ale także Wojnarowicz i Przybylski, którzy mimo młodego wieku potrafią już być wsparciem dla młodszych kolegów.
K.S.: Na czym będziecie chcieli skupić się najbardziej podczas letnich przygotowań?
S.A.: Przede wszystkim na ograniczeniu liczby traconych bramek. Drugim ważnym elementem będzie skuteczność. Strzeliliśmy sporo goli, ale mogliśmy zdobyć ich zdecydowanie więcej. Nad tym będziemy pracować najintensywniej.
K.S.: Za pół roku pewnie spotkamy się ponownie. Czego życzyłbyś sobie dziś, abyśmy wtedy mogli powiedzieć: „to naprawdę się udało”?
S.A.: Przede wszystkim zdrowia dla całej kadry. Jeśli wszyscy będą do dyspozycji, ten zespół stać na walkę o znacznie więcej niż czwarte miejsce. Na zakończenie chciałbym podziękować zarządowi za wsparcie przez cały sezon. Zawsze mogliśmy na nich liczyć – zarówno w dobrych, jak i trudniejszych momentach. Dziękuję również naszym kibicom i Ultrasom. Z każdym meczem jest Was coraz więcej, a atmosfera, którą tworzycie przy Mickiewicza, daje drużynie dodatkową energię. Mam nadzieję, że w kolejnym sezonie wspólnie przeżyjemy jeszcze wiele pięknych chwil.
