W świecie sportu i wydarzeń publicznych to właśnie głos buduje atmosferę. O początkach pracy spikera, kursie na Stadionie Narodowym oraz nadchodzących projektach w Sparcie rozmawiamy z Jackiem Czajkowskim – człowiekiem, dla którego mikrofon to narzędzie do budowania relacji i współtworzenia emocji.
Jak narodziła się Pana pasja do pracy z mikrofonem i jakie były jej początki?
Jacek Czajkowski: Prawie trzy lata temu zadzwonił do mnie Mateusz Cieślik z pytaniem, czy nie chciałbym poprowadzić meczu jako spiker. Długo się nie zastanawiałem. Zawsze lubiłem mikrofon, więc poczułem, że to może być to. I tak się właśnie zaczęła ta przygoda.
Co sprawia, że praca z mikrofonem jest dla Pana czymś wyjątkowym?
Jacek Czajkowski: Komunikacja to coś, co jest niezwykle cenne w obecnych czasach. Odnoszę wrażenie, że ludzie coraz mniej ze sobą rozmawiają, a mikrofon daje mi unikalną możliwość, aby wpływać na ludzi i ich emocje w sposób bezpośredni.

Jakie doświadczenia zawodowe miały największy wpływ na rozwój tej pasji?
Jacek Czajkowski: Trudno wskazać jedno konkretne wydarzenie, bo każda impreza przynosi nowe doświadczenie i motywuje do pogłębiania wiedzy. Jednak kamieniem milowym było na pewno ukończenie kursu spikera PZPN. Szkolenie było prowadzone przez wybitnych fachowców w branży i odbywało się na samym Stadionie Narodowym, co samo w sobie było niesamowitym przeżyciem.
W jaki sposób przygotowuje się Pan do wystąpień publicznych lub prowadzenia wydarzeń?
Jacek Czajkowski: Podstawą jest rzetelne zebranie informacji o danym wydarzeniu. Dokładnie się z nimi zapoznaję i tworzę notatki. To daje mi poczucie spokoju i bezpieczeństwa, gdy już stoję przed tłumem. Aktualnie w Sparcie jesteśmy na etapie tworzenia czegoś wyjątkowego, co – moim zdaniem – będzie unikalne nie tylko w skali naszego klubu. Już od czerwca planujemy naprawdę dużą niespodziankę, która wymaga ode mnie niezwykle precyzyjnego przygotowania. Jeszcze chwila i sami Państwo zobaczycie, o czym mówię.
Jakie cechy i umiejętności uważa Pan za kluczowe w pracy spikera?
Jacek Czajkowski: Opanowanie jest absolutną podstawą, bo sytuacje podczas imprez na żywo bywają nieprzewidywalne. Warto też zachować w sobie tę dziecięcą radość i być – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – „freakiem”, który potrafi porwać ludzi za sobą.

Które z dotychczasowych wystąpień uznaje Pan za najważniejsze?
Jacek Czajkowski: Każde jest tak samo ważne, bo w każde wkładam całe serce. Nie ma znaczenia, czy prowadzę imprezę dla dzieci, spotkanie z ludźmi sukcesu, czy wielkie wydarzenie sportowe. Do każdego zadania podchodzę na 110% możliwości.
Jaką rolę odgrywa kontakt z publicznością w Pana pracy?
Jacek Czajkowski: Rolę ogromną. Kontakt z ludźmi daje mi możliwość bycia częścią czegoś wyjątkowego, czym są wspólne emocje. To jest w tym wszystkim najpiękniejsze.
Na koniec, czy chciałby Pan komuś podziękować za wsparcie w tej drodze?
Jacek Czajkowski: Bardzo dziękuję każdemu, kto pomógł mi dotrzeć do tego miejsca, w którym jestem. Szczególne podziękowania należą się mojej rodzinie – ukochanej żonie Agnieszce oraz moim dwóm wspaniałym synom. Znoszą moją nieobecność i z całego serca dopingują mnie w tym, co robię. To dla mnie najważniejsze wsparcie.

